Życie silniejsze od strachu przed promieniowaniem

Kto chce zwalczyć nową inicjatywę lub np. nowe źródło energii wie, że najlepszą bronią jest straszenie ludzi. Tak było chociażby przy zwalczaniu pierwszych parowozów, samochodów, czy… kanalizacji miejskiej. Po strach, jako skuteczną broń, sięgnęli również przeciwnicy energetyki jądrowej twierdząc, że tereny skażone przez awarie reaktorów w Czarnobylu i Fukushimie pozostaną martwe przez setki, a nawet tysiące lat. Czy mieli rację?

Słowo Hiroszima stało się synonimem zniszczenia o niewyobrażalnej liczbie zachorowań na raka wskutek promieniowania. Nawet normalnie pracujące elektrownie jądrowe miały zdaniem przeciwników powodować zachorowania na raka i białaczkę, szczególnie białaczkę dziecięcą. Przez wiele lat te metody zastraszania przynosiły rezultaty. Przepisy ochrony przed promieniowaniem oparto na hipotezie, że każda dawka promieniowania, nawet najmniejsza, może zwiększać prawdopodobieństwo zachorowania na raka i negatywne skutki dziedziczne. W technice reaktorowej wprowadzono zasadę takiego projektowania reaktorów, by narażenie na promieniowanie było jak najmniejsze, a na poziomie decyzji polityczno-gospodarczych uniemożliwiono zaliczenie energii jądrowej do czystych źródeł energii obok wiatru i słońca, mimo, że rozszczepienia uranu nie powodują emisji zanieczyszczeń powietrza w postaci dwutlenku siarki i tlenków azotu, ciężkich metali i pyłów, ani oczywiście nie dają emisji CO2. Jednak lata mijają i ludzkość przekonuje się, że szerzone dawniej obawy są co najmniej mocno przesadzone.

Natychmiastowe skutki wybuchów bomb nad Hiroszimą i Nagasaki były straszliwe – niemal ćwierć miliona ludzi zginęło wskutek fali uderzeniowej i temperatur sięgających temperatury słońca, a także wskutek ostrego napromieniowania wysokimi dawkami w momencie wybuchu bomb. Jednak skutki radiologiczne wśród pozostałych przy życiu 93000 osób napromieniowanych średnimi i małymi dawkami były mniejsze niż się zwykle sądzi. Według danych japońsko-amerykańskiej fundacji RERF prowadzącej szczegółowy rejestr mieszkańców Hiroszimy i Nagasaki, liczba osób napromieniowanych tymi dawkami i zmarłych na choroby nowotworowe przewyższyła do 2000 roku średnią oczekiwaną dla Japonii o około 1900 osób. A na pytanie, czy miasta te są dzisiaj „napromieniowane” fundacja RERF odpowiada krótko: NIE. Napromieniowanie wystąpiło w chwili wybuchu bomb przed 70 laty – dzisiaj ludziom nic nie grozi, nawet w tzw. punkcie zero.

Zdjęcia z Hiroszimy pokazują miasto tętniące życiem, pełne drapaczy chmur i nowoczesnych budynków, z niewielkim parkiem pokrytym kwiatami w punkcie zero gdzie wybuchła bomba atomowa, otoczonym gęsto domami mieszkalnymi. Chociaż obawiano się, że zburzone miasto utraci na zawsze zdolność podtrzymywania życia to już wiosną 1946 roku zakwitły tam oleandry, które stały się oficjalnym symbolem Hiroszimy.

Podobne zjawisko obserwujemy w Czarnobylu. Już od kilkunastu lat większość terenów wokół Czarnobyla jest wykupiona przez magnatów ukraińskich, którzy cenią je jako oazy ciszy i spokoju. Ludność stopniowo powraca do swych domów, a moce dawki w lasach i miasteczkach są porównywalne z mocami dawki w Warszawie. Komitet ONZ ds. Skutków Promieniowania UNSCEAR stwierdza, że nie ma powodu do utrzymywania statusu strefy wyłączenia, a wieloletnia ewakuacja nie była potrzebna. W 2010 roku Białoruś, a w 2012 roku Ukraina ogłosiły plany ponownego zasiedlenia terenów wokół Czarnobyla. Decyzje te są tym bardziej wymowne, że dopuszczalną dodatkową dawkę roczną promieniowania na terenach zasiedlanych ustalono na 1 mSv/rok, a więc na wartość mniejszą niż różnica w dawkach promieniowania naturalnego między Finlandią (7,3 mSv/rok ) a Polską (2,4 mSv/rok). Ptaki wokół Czarnobyla mają się świetnie – wykazały to studia opublikowane w brytyjskim miesięczniku Nature World News. Badacze ptaków stwierdzili, że wzrost tła promieniowania pobudza w nich procesy prowadzące do wzrostu poziomu przeciwutleniaczy i obniżenia ilości wolnych rodników tlenowych. Studia w laboratoriach już wielokrotnie wykazywały, że dodatkowe niskie dawki promieniowania pomagają ludziom i innym organizmom zwalczać procesy nowotworowe. Pozytywne dla zdrowia efekty działania małych dodatkowych dawek promieniowania widoczne były w dziesiątkach studiów ludności mieszkającej w rejonach o podwyższonym tle promieniowania naturalnego. Jednakże dotychczas takich procesów nie można było zaobserwować wśród populacji zwierząt lub ptaków. Obecne badania wokół Czarnobyla, gdzie moce dawki są w zakresie od 0,02 do 93 mikroSv/h (czyli do 815 mSv/rok) pozwoliły zaobserwować pozytywny wpływ promieniowania na ptaki.

Podobnie skutki awarii w Fukushimie okazały się znacznie mniejsze od obaw głoszonych przez przeciwników energetyki jądrowej. Nikt nie zmarł ani nie zachorował wskutek promieniowania, natomiast trzęsienie ziemi i tsunami zabiły 19000 ludzi. Ci, którzy pozostali w miasteczkach najbliższych Fukushimy dostali dawki promieniowania tak małe, że ich szanse zachorowania na raka praktycznie nie uległy zmianie. Elektrownie japońskie zostały czasowo wyłączone i zabezpieczone przed atakami tsunami i trzęsieniem ziemi. Pierwsze bloki mają rozpocząć pracę w lipcu tego roku. W kwietniu 2015r. sąd japoński odrzucił protesty 12 mieszkańców chcących wstrzymać rozruch tych elektrowni, oświadczając, że w świetle obecnej wiedzy zabezpieczenia przed trzęsieniem ziemi wprowadzone w tych elektrowniach są wystarczające.

Demonizowanie promieniowania, nawet w najmniejszych dawkach, także spotkało się z ostrą krytyką. Już w 1995r. Komitet ONZ UNSCEAR z inicjatywy ówczesnego przewodniczącego Komitetu, prof. Zbigniewa Jaworowskiego, wydał raport opisujący pozytywne skutki małych dawek promieniowania, które pobudzają organizmy żywe do bardziej skutecznego zwalczania procesów nowotworowych i przyczyniają się do obniżenia zachorowalności na raka. W ciągu następnych 20 lat opublikowano setki prac wskazujących na pozytywne działania promieniowania na poziomie genów, komórek i całych organizmów żywych. Uczeni przypominają, że komórki będące przodkami naszych organizmów i procesy obronne chroniące nas przed wpływem czynników zewnętrznych rozwijały się około miliarda lat temu i dawniej, gdy poziom promieniowania na Ziemi był kilkakrotnie wyższy od obecnego (1). Dlatego dzisiaj, gdy dawki promieniowania wokół organizmów żywych wzrastają, pobudzane są procesy obronne chroniące nie tylko przed promieniowaniem, ale przede wszystkim przed innymi szkodliwymi czynnikami działającymi na nasz organizm. Wzrost skuteczności tych procesów obronnych jest tak duży, że w efekcie powoduje znaczące obniżenie zachorowalności na procesy nowotworowe, nie tylko wśród zwierząt, ale i w dużych populacjach ludzkich.

Dzisiaj czołowi naukowcy zajmujący się skutkami zdrowotnymi małych dawek tworzą Stowarzyszenie dla Rzetelnego Informowania o Promieniowaniu SARI i w wystąpieniu do US NRC postulują odejście od hipotezy LNT i przyznanie, że małe dawki promieniowania nie tylko nie szkodzą, ale mogą pomagać w zwalczaniu chorób, szczególnie nowotworowych. Stowarzyszenie SARI nie jest związane z energetyką jądrową i nie przyjmuje finansowania od żadnej organizacji, jest bezstronne, a sprzeciwia się straszeniu ludzi promieniowaniem ze względu na szkodliwość społeczną takiego działania, prowadzącego do odrzucenia diagnostyki medycznej opartej na wykorzystaniu promieniowania i do utrudnień we wprowadzaniu do energetyki czystych i tanich jądrowych źródeł wytwarzania energii elektrycznej.

Koniec strachu…

W Unii Europejskiej Wielka Brytania daje przykład zdecydowanego wprowadzania energii jądrowej do swego miksu energetycznego, na równych prawach z wiatrem i słońcem, a Komisja Europejska akceptuje to postępowanie. W krajach poza europejskich, szczególnie w cierpiącej na brak energii Azji, elektrownie jądrowe cieszą się pełną aprobatą i budowane są nawet w biednych i przeludnionych krajach, jako źródła taniej energii, produkowanej przy zachowaniu czystego powietrza, wody i gleby. Stany Zjednoczone zdecydowanie stawiają na rozwój energetyki jądrowej, rząd USA udziela gwarancji na inwestycje jądrowe i trwa budowa nowych bloków jądrowych dużej mocy. Świadectwem ostatecznej przemiany na szczeblu polityki gospodarczej jest wydane w marcu 2015 roku polecenie prezydenta USA nakazujące amerykańskiej administracji, by używała tylko czystej energii z wiatru, słońca i reaktorów energetycznych małej i średniej mocy (SMR). Życie – potrzeby społeczeństwa, któremu trzeba dostarczyć taniej i czystej energii – bierze górę nad przesądami i mitami. Energia jądrowa – stabilna, tania i czysta – odzyskuje swą należną pozycję w energetyce światowej.

Autor:  Dr inż. Andrzej Strupczewski, prof. nadzw. NCBJ

Fot.: zasoby autora

Literatura:

  1. Karam A.P, Leslie S.A, Anbar A.,: The effects of changing atmospheric oxygen concentrations and background radiation levels on radiogenic DNA damage rates. Health Physics, Nov. 2001, Vol. 81, No 3.p. 545-553